Buty Garmont Dragontail LT – test krótkoterminowy


Z racji kończącej się historii moich podejściówek i planowanym bardzo intensywnym wyjazdem na Dolomiciańskie viaferratki rozglądałem się za godnym następcą ww. trzewików. Garmont zawsze kusił grafiką i designem, ale nigdy nie miałem więcej wspólnego z tą marką. Okazją na zaspokojenie marzeń o stylu i odpowiednich butach stało się nabycie Garmontów Dragontaili w dobrej cenie w sklepie paker.pl, któremu niniejszym dziękuję za bezproblemową obsługę i kontakt :). Jest to krótkoterminowy test bucików, które były katowane dzień w dzień przez 8 dni w Dolomitach Włoskich na takich klasykach jak via ferrata Eterna, Marmolada, czy Civetta, czy chodnikach tyrolskich wioseczek.

Pierwsza myśl po otwarciu pudełka – ‘ale się świecą’. Mimo że byłem przygotowany na to co zobaczę, wersja czerwona na żywo robi jeszcze większe wrażenie. Kolory zamszu ładnie ze sobą grają, szwy sprawiają solidne wrażenie, podeszwa Vibram z wyraźnie odciętym ‘climbingzonem’ czyli płaską częścią w okolicach palców imitującą but wspinaczkowy. Całość dopełniają żółte sznurówki o płaskim profilu, które już po pierwszym zawiązaniu pomyślałem że mogłyby być min. 10 cm krótsze – nie lubię jak coś mi się majta w czasie chodzenia, a tym bardziej wspinania. Pianka na której osadzona jest podeszwa sprawia wrażenie dość miękkiej z wyraźnym utwardzeniem w części o żółtym kolorze pod palcami. No nic. Trzeba orać.

‘Mam nadzieję, że mnie nie obetrą’ – warto nadmienić ze obie pary butów prosto z pudełka powędrowały na ferratę.

Pierwsze kroki, teren prosty, zakosy w rejonie Passo di Sella – miękko, wygodnie, lekko, nic nie obciera. Super! Entuzjazm rośnie, choć aby nie ubrudzić pięknego koloru pokonywanie miękkiego piargu po największych kamieniach staje się co raz bardziej frustrujące, jednak pierwszego dnia muszą pozostać czyste! 😀 W ramach takiego dreptania zachwyciłem się podeszwą – trzyma świetnie nawet w bardzo stromym terenie bez większych stopni. W stosunkowo małych, czucie skały i precyzja pod palcami poraża – oczywiście nie jest to but wspinaczkowy ale jak na podejściówkę sprawia na prawdę sympatyczne wrażenie.

BUM! Połowa wyjazdu szybko zleciała i lodowiec Marmolady zalotnie na nas spogląda z każdej zdobytej turni. Po nużącym podejściu wyciągam raczki, *nie raki (light pack 4ever), zakładam na buciki, dziaba w rękę i lecimy. Pierwsze kroki po szarym lodzie – hm, niepewnie. Raz że raczki, dwa że miękki but daje dość dziwne odczucia (normalnie chodzę w butach pod automaty). No cóż – nie ma co wymagać, ani raczki ani podejściówka nie da mi tej samej pewności na lodzie co 2kg but z rakami. Generalnie, cały lodowiec upłynął pod znakiem mocnej niepewności przy każdym kroku, choć im dalej tym szło mi lepiej :). Co ważne – mimo miękkiego śniegu i lejącej się wody, but nie przemókł czego można by było się spodziewać po bucie bez żadnej membrany.

Tydzień minął – czas podsumowań. Buty przetrwały. To dobrze. Nie wyglądają jak nowe – w sumie nie powinny bo był to intensywny tydzień. Jednak pianka na podeszwie w starciu z ostrym kamieniem i piargami uległa zauważalnym przecięciom i wgniotom, co nie napawa dużym optymizmem – w końcu był to tylko tydzień. Myślę, że to najsłabszy punkt butów. Reszta przeszła ten test bez zastrzeżeń. Skóra jak i otok oprócz delikatnych zarysowań trzyma się w znakomitym stanie. Nic się nie urwało, przebiło, dalej wygląda stosunkowo świeżo. Na osobną uwagę zasługuje sama podeszwa – mimo, że trzyma na wszystkim, stosunkowo miękka guma jest okupiona niemiłosiernie szybkim zużywaniem się. Kto się wspina, wie o co chodzi. W rejonie czubka, czyli tam gdzie but w stromym terenie jest używany najintensywniej podeszwa wygląda już na mocno zużytą i jej grubość zauważalnie się zmniejszyła. Taki trochę urok. Albo trzymanie, albo wytrzymałość – tu ciężko o właściwy kompromis. Z mojej strony wolę żeby but pewnie trzymał grunt niż żeby wytrzymał te parę miesięcy dłużej za cenę licznych poślizgnięć…

 

 

Testował
Paweł Maniewski

Góry zaczynają się tam gdzie już nie ma roślin i innego parchu

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *